PEŁNY TEKST WYWIADU Z KS. PROBOSZCZEM DO EXPRESSU BYDGOSKIEGO:

– Na pewno? W dwóch kategoriach? Nieprawdopodobne ale jak się okazuje prawdziwe – nie krył zaskoczenia ksiądz Zdzisław Lahutta, proboszcz parafii Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Przyłękach, kiedy dowiedział się o zwycięstwie w plebiscycie „Expressu Bydgoskiego” na proboszcza i parafię roku. – Jesteśmy jedną z najmniejszych parafii w całej Diecezji Bydgoskiej. Nasza wspólnota liczy 350 rodzin dlatego ta podwójna wygrana jest dla nas szczególna. Czujemy się jak biblijny Dawid po wygranej z Goliatem – śmieje się.

Wierni zdradzili swoją zwycięską taktykę. – Sołtys wysłał do wszystkich mieszkańców informację o waszym plebiscycie. Nie trzeba nam było mówić dwa razy. Wszyscy regularnie głosowali, staraliśmy się trzymać w czołówce i w ostatnie godziny po ukryciu wyników głosowania, przechyliliśmy szalę zwycięstwa na naszą stronę. Udało się i bardzo się cieszymy. Jesteśmy dumni z naszej parafii, której przewodzi nasz ks. proboszcz – komentują sukces.

Parafia, której nie było

Zanim w Przyłękach pojawił się ks. Zdzisław, w niewielkim kościele przy ul. Zabytkowej, który w ubiegłym roku przeżywał Jubileusz 100. lecia powstania, gromadzili się wierni, tylko na jednej niedzielnej Mszy św., sprawowanej przez kapłanów z pobliskiej Brzozy. Parafianie – których od początku XXI wieku systematycznie przybywało – mieli dość takiego stanu rzeczy. Chcieli prężnego kościoła i własnego księdza. Delegacja udała się do Ks. Bpa Jana Tyrawy z prośbą o „reaktywację” parafii, która historycznie powstała już w 1924 roku. Warto wiedzieć, że w tym samym roku z obecnej parafii Katedralnej utworzono nowe: Świętej Trójcy, Najświętszego Serca Pana Jezusa, św. Wincentego a Paulo i Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Biorąc pod uwagę przesłanki historyczne, urbanistyczne i duszpasterskie Ordynariusz Diecezji przywrócił parafię w Przyłękach 7 października 2009.

– Miałem na karku 44 lata i 19 lat posługi kapłańskiej za sobą. Byłem wikariuszem w Wągrowcu, Solcu Kujawskim i w trzech dużych bydgoskich parafiach: Matki Bożej Zwycięskiej, Chrystusa Króla i Najświętszego Serca Pana Jezusa. Chciałem iść na swoje, zostać wreszcie proboszczem. 25 czerwca dostałem skierowanie do Przyłęk. To było dla mnie totalne zaskoczenie. Przybyłem do parafii, której nie było na mapie. Zostałem rzucony na naprawdę głęboką wodę – wspomina ks. Lahutta.

W Przyłękach ksiądz Zdzisław zastał jedynie malutki kościółek przypominający cmentarną kapliczkę. Zamiast plebanii, miał do dyspozycji gościnne pokoje w domu państwa Floriana i Janiny Gadaszewskich, położonym w centrum miejscowości. – Przyjęli mnie bardzo ciepło i serdecznie. Zaskoczyli ale bardziej ujęli mnie swoją gościnnością i sercem, które dawali mi na dłoni. To było niesamowite uczucie miłości, obcych dotąd ludzi, którzy przyjęli mnie, jak swojego. Nigdy też dotąd nie doświadczyłem takiego szacunku dla kapłańskiej posługi i umiłowania KOŚCIOŁA. Naprawdę dobrze wspominam tamten okres, który nazywam czasem wzajemnego obdarowywania. Uczyłem wtedy jeszcze w Zespole Szkół Plastycznych w Bydgoszczy i kiedy wracałem późnym popołudniem, zabierałem z płotu wcześniej zawieszone przez parafian dary: pieczywo, ziemniaki, owoce, laczki. To było wzruszające. Wtedy zrozumiałem, że oni na mnie czekali w przekonaniu, że pomogę im jeszcze bardziej kochać Pana Boga.
Nie ukrywam, że były też chwile trudne i śmieszne zarazem. Pamiętam też, jak odwiedził mnie jeden z moich kolegów, ksiądz z którym pracowałem na Placu Piastowskim. Siedzieliśmy w moim zimnym pokoiku przy piecu kaflowym i trochę śmiał się ze mnie. „Zdzisław modliłeś się, żeby iść byle gdzie ale na swoje, no to teraz masz. Pan Bóg Cię wysłuchał i dotrzymał słowa”. Kiedy przyjechał po kilku latach zdziwił się tym, co zobaczył – dodaje.

Małe jest wielkie

Dla księdza Zdzisława wzorem do naśladowania jest św. Jan Maria Vianney, proboszcz z Ars, francuskiej wsi, którą pod koniec XIX wieku zamieszkiwało jedynie 230 osób, w większości biednych i niereligijnych. – Wpatrujemy się w Ars i czerpiemy z duchowości ks. Vianney’a patrona proboszczów. On swoim życiem oddanym Bogu i ludziom potwierdził, że coś małego może stać się wielkie. Miał trudne początki. Przyszedł z misją ewangelizacyjną do zaniedbanej i zapomnianej parafii… Szukając podobieństw mogę jedynie powiedzieć, że też jesteśmy małą wspólnotą, która dokonuje rzeczy rozpatrywanych przeze mnie w kategoriach cudu – wyjaśnia ks. Lahutta. Ulica, przy której znajduje się dom parafialny nosi imię francuskiego świętego.

Proboszcz wyciąga z szafy grube albumy ze zdjęciami. Prowadzi kronikę parafii od pierwszego dnia, kiedy się w niej pojawił. – Tak to wyglądało na początku – pokazuje palcem budynek kościoła. – W ciągu tych siedmiu lat udało się dużo dobrego zrobić, zarówno w wymiarze duchowym, jak i materialnym. Dobra duchowe powiększyliśmy poprzez pogłębione życie sakramentalne, stale zwiększającą się frekwencję uczestniczących zwłaszcza w niedzielnych Mszach św., czy też poprzez spotkania formacyjne wspólnot działających w naszej parafii.
Wybudowaliśmy w 16 miesięcy dom parafialny i rozbudowaliśmy kościół – w dniu kanonizacji Jana Pawła II, wkopaliśmy symboliczną łopatę na znak rozpoczęcia inwestycji. Od 27 kwietnia 2014 do dzisiaj mamy świątynię dwukrotnie większą niż pierwotnie, która mieści 250 wiernych. Wykończenie kościoła zajmie jeszcze trochę czasu, ale ważne, że jest ciepło, bo ogrzewanie podłogowe spełnia swoje zadanie. Parafianie nawet sygnalizują, że jest im za ciepło. Proszę mi uwierzyć, że tak nieliczni zrobili tak dużo, w tak krótkim czasie, bez jakiejkolwiek dotacji czy choćby złotówki kredytu.
Dla mnie to prawdziwy cud. Mam naprawdę wspaniałych parafian, życzliwych dobroczyńców, którzy wiedzą, że to wspólne dzieło – piękniejąca świątynia – jest dla nas bramą do nieba – tłumaczy kapłan.

W parafii jak w rodzinie

W tak małej miejscowości jak Przyłęki, nie ma miejsca na anonimowość. Wszyscy się doskonale znają, a więzi międzysąsiedzkie są dużo silniejsze niż w mieście. – To jest coś, co mnie ujęło. Ludzie są solidarni i chcą wspólnie działać. Wiedzą, że razem możemy więcej. Dlatego od początku przyświeca nam myśl, którą wcielamy w życie: „W kościele jak w domu, a w parafii jak w rodzinie” – proboszcz kilkukrotnie podkreśla, że to istotne przesłanie dla wiernych przyłęckiej parafii.

W tej małej ale bardzo prężnej wspólnocie działają: Liturgiczna Służba Ołtarza, Żywy Różaniec, Apostolat Margaretka, Parafialny Zespół Caritas, Duszpasterska Rada Parafialna, Rada Ekonomiczna, Stowarzyszenie Kościół naszym Domem, Lektorski Klub Piłkarski, Młodzieżowy Zespół i Parafialny Chór Assumpta /Wniebowzięta/. Ksiądz w rozmowie wskazuje na bardzo dobrą współpracę ze Szkołą Podstawową im. ks. Jana Twardowskiego. Wierni mogą także korzystać z pomocy prawnika i psychologa, którzy pełnią dyżury w domu parafialnym. Dzieci i młodzież wyjeżdżają każdego roku na „Wakacje z Bogiem”/Marianówka, Łukęcin, Łagiewniki/. Parafia dotychczas pielgrzymowała na Litwę, po sanktuariach Polski północnej i południowej, do Ziemi Świętej, do Hiszpanii i Francji.
Na zakończenie karnawału organizowany jest – na bardzo wysokim poziomie – charytatywny BAL ANIOŁÓW, w którym zawsze uczestniczy około stu par. Miejsc jest mniej niż chętnych. W tym roku 25 lutego odbędzie się już jego siódma edycja.
PARAFIALNY FESTYN organizowany przez przyłęcką wspólnotę 15 sierpnia, w dniu odpustu ku czci Maryi Wniebowziętej, przyciąga wiele osób spoza parafii, a nawet z zagranicy, które świetnie bawią się na środowiskowym boisku między kościołem a szkołą.

– Troszczymy się też o potrzebujących pomocy przygotowując im różne dary. Przed Świętami Bożego Narodzenia zorganizowaliśmy Parafialną Szlachetną Paczkę i pomogliśmy rodzinom, którym brakuje w domu ciepła. Zakupiliśmy 6 ton węgla, które rozdysponowałem w połowie grudnia wszystkim potrzebującym, także będącym w oddaleniu od naszej wspólnoty. Kiedy podjechaliśmy do jednej z posesji i rozładowaliśmy tonę opału, to obdarowana miała łzy w oczach – dodaje wzruszony ksiądz Lahutta.

Oczkiem w głowie ks. Zdzisława jest dziecięca schola Nutki Niepokalanej, która wydała płytę z kolędami. W ubiegłym roku i dwa lata temu, przed świętami Bożego Narodzenia, schola śpiewała w kościołach naszej diecezji. – Wszystkim kapłanom pragnę podziękować za umożliwienie sprzedaży płyt jako cegiełek na rozbudowę naszej świątyni. Sprzedaliśmy ich 3,5 tysiąca!!! – nie kryje dumy wdzięczny proboszcz.

Czuję się w Przyłękach naprawdę dobrze, jestem szczęśliwy, że Pan Bóg mnie tutaj przysłał, bo On ma dla każdego plan, czasem trudny, niejasny czy nawet niezrozumiały ale zawsze dobry. Życzyłem moim parafianom podczas Pasterki udziału w CUDACH CODZIENNOŚCI, których źródłem jest CUD BOŻEGO NARODZENIA i tego życzę wszystkim Wspólnotom Parafialnym naszej Diecezji, ludziom dobrej woli, tym, którzy na nas głosowali i wszystkim czytelnikom – zakończył ks. Zdzisław Lahutta.