Na prośbę niektórych osób uczestniczących w Balu wstawiamy słowo wstępne ks. kanonika Zdzisława, bo pojawiły się wątpliwości dotyczące interpretacji głównej myśli zaczerpniętej ze św. Augustyna Kochaj i czyń, co chcesz.

Drodzy Państwo, Szanowni Goście!

Dzisiejszy wieczór nie należy do czasu.
Jest zawieszony między tym, co ziemskie, a tym, co niewidzialne.
Jakby niebo na chwilę uchyliło drzwi i pozwoliło nam zajrzeć do środka. A mówiąc językiem mniej kaznodziejskim to wyjątkowy wieczór, w którym rzeczywistość przeplata się z teatrem albo z metafizycznym przeżyciem…

Miłość nie przyszła tu sama. Przyszła ze światłem. Z ciszą. Z delikatnym szelestem skrzydeł uobecniających słowa, które nie tylko wyrażają myśli, ale stają się wezwaniem słowa, które nie proszą ale prowadzą.

Wam wszystkim tutaj obecnym – Uczestnikom Anielskiego Balu Miłości – pragnę zadedykować i przekazać ważne słowa, które są wezwaniem prowadzącym i w moim najgłębszym przekonaniu są kluczem do miłości, szczęścia i spełnienia:

Kochaj i czyń, co chcesz”.

bo miłość jest językiem aniołów.
Nie rozkazuje.
Nie rani.
Prowadzi – jak gwiazda tych,
którzy odważyli się iść za sercem.

Miłość jest dotykiem, który uzdrawia.
Obecnością, która jest bezinteresownym darem z siebie.

Nie dlatego, że wszystko wolno.
Ale dlatego, że miłość wie, gdzie kończy się „ja”,
a zaczyna odpowiedzialność za drugiego człowieka.

Miłość nie jest słabością.
Jest odwagą.
Dlatego dziś słuchamy przejmujących słów piosenki:
załóż zbroję miłości.

Nie po to, by walczyć.
Ale po to, by nie uciekać.
By pozostać czułym w świecie,
który uczy obojętności.
By nie zamykać serca,
kiedy łatwiej byłoby je ukryć.

Zbroja miłości nie jest ciężka
i ma ostrych krawędzi.

Ona jest lekka i miękka
– ma kształt ramion,
które obejmują.

Zbroja miłości składa się z cierpliwości,
z trwania „pomimo wszystko”
z umiejętności powiedzenia:
jestem — nawet gdy jest trudno.

Dlatego dziś, w ten walentynkowy wieczór,
zaprośmy miłość, by była naszym wyborem.
Naszą postawą.
Naszą zbroją, którą załóżmy z wiarą ufności…

Bal Aniołów jest jak sen, w którym każdy z nas dostaje skrzydła z wysoka…
I może nimi okryć drugiego człowieka, przytulić i ochronić
przed chłodem, samotnością, poczuciem bycia zapomnianym czy niekochanym

Bal Aniołów to nie tylko nazwa — to piękna pisana od 2010 roku tradycja i obietnica.

Że każdy z nas może być aniołem w czyimś życiu.

Że nawet najmniejszy akt miłości może zmienić czyjś świat,

bo żeby ludziom było lżej, Ty aniołem zostać chciej…

Niech ta anielska miłość spłynie na Was
jak światło w ciemności,
niech zostawi ślad – cichy ale wieczny.

Bo jeśli naprawdę kochamy,
możemy czynić, co chcemy – bo wszystko, co zrobimy, będzie piękne, dobre i trwałe.

Dziękuję, za to, że jesteście, dziękuję Pomysłodawcom, wytrwałym Organizatorom i Gospodarzom tego miejsca i przyjmijcie w darze ten skromny upominek, który będzie nam przypominał o tym, co i jak przeżyliśmy „tu i teraz” podczas tego Magicznego i pełnego Miłości Wieczoru. Mam też nadzieję, że ten inny niż dotychczas dar stanie się kolejną inspiracją, byśmy korzystali z wszystkich kolorów miłości i malowali piękne, niepowtarzalne płótno swojego życia, eliminując szarość lęków, niepokojów i brak zdecydowania.

Życzę wam, abyście dziś tańczyli nie tylko stopami, ale duszą. A kiedy w nocy – dla wytrwałych o 4 nad ranem tradycyjnie zaśpiewamy Barkę i zamilknie muzyka, żeby miłość w was nieustannie grała. A wracając do codzienności, nie zdejmujcie skrzydeł miłości. Niech wasze życie stanie się ich przedłużeniem. Kochajcie. I czyńcie, co chce miłość.

Kocham Was i dlatego czynię, co chcę, czyli podejdę do każdej i każdego z was prosząc byście przyjęli skromną pamiątkę rozpoczynającego się Anielskiego Balu Miłości roku 2026.

I na koniec to, co najważniejsze – wszystkie słowa o miłości, które do Was skierowałem nabierają głębszego sensu w Prawdzie – BÓG JEST MIŁOŚCIĄ!